środa, 27 lutego 2013

Rozdział 2 Odnaleziona miłość



 - Jak to gdzie, na imprezę, kochanie zabiorę Cię do najlepszego klubu w mieście. Ale najpierw musimy zajrzeć do ciebie – powiedział Nathan
- Ok, przecież muszę się przebrać – przyznałam mu rację
- Dobra, nie gadaj już tyle, tylko chodź – wypowiadając te słowa wziął mnie pod ramię i ruszyliśmy


-  Nath, podaj mi proszę moją kosmetyczkę, leży  w łazience na oknie! - zawołałam z głębi mojego pokoju
- Dobra, dobra tylko tak nie krzycz – odpowiedział podając mi moją zgubę
- Nie wkurzaj mnie już.No co za głupia szminka- krzyknęłam na widok odłamanej połowy. W którym kolorze szminki mi lepiej? - spytałam wpatrzonego we mnie Nathana.
- We wszystkim ci pięknie – wymruczał mi do ucha. Zaśmiałam się, po chwili dołączył do mnie blondyn, lecz jego chichot wydawał się z lekka wymuszony.
- Nie pochlebiaj mi tu, czerwona może być? - ponownie spytałam
- Jest OK – odpowiedział
Po długich przygotowaniach wyszliśmy z  domu i udaliśmy się na podjazd, gdzie czekała na nas czarna limuzyna.
- Zwariowałeś?!- krzyknęłam wskakując mu na ręce- Normalnie cię wielbię!! - krzyknęłam
- Heh ja Cię też wielbię słońce – nawet nie wiesz jak bardzo ( powiedział po cichu, lecz ja i tak wszystko słyszałam)
Powoli uwolniłam się z jego uścisku i spojrzałam wzrokiem pełnym zaskoczenia
- Co powiedziałeś?? - zapytałam ironicznie. Chłopak powoli do mnie podszedł i wziął za rękę
- Zoey, od dawna chciałem ci to powiedzieć. Nie jesteś dla mnie tylko przyjaciółką. Ja czuję coś więcej... Kocham Cię – kiedy wypowiedział te dwa słowa, przestraszyłam się jak cholera. Nath i Ja, nie wiedziałam co w tej chwili mam zrobić. Większość ludzi widząc mnie z moim sławnym przyjacielem zakładało że jesteśmy parą, ale zbytnio się tym nie przejmowałam. A teraz to... Nie wiem czy mam zaryzykować, chociaż z innej strony, on ma rację od pewnego czasu staliśmy się dla siebie czymś więcej niż przyjaciółmi. Teraz to widzę Raz kozie śmierć – pomyślałam
- Ja tez Cię kocham Nathan – wypowiedziałam te magiczne słowa. I właśnie teraz wydarzyła się ta magiczna chwila. Kiedy Nath  mnie całował czułam,motyle w brzuchu.
- No moja księżniczko, idziemy na podbój Londynu? - zapytał
No pewnie mój królewiczu – odparłam z powagą. Chłopak wziął mnie na ręce i wpakował do limuzyny. Droga nie zajęła nam dużo czasu, więc na miejscu byliśmy po dosłownie 30 minutach, co na Londyn to rekord świata. Gdy wysiedliśmy z samochodu, moim oczom ukazał się przepiękny budynek.
- I jak podoba ci się? - zapytał mój mężczyzna
- Wow, cudowny – oznajmiłam. Nath wziął mnie za rękę i weszliśmy do środka.
To było niesamowite kolorowe światła, tłum ludzi i wiele innych rozrywek, lecz w tym roztargnieniu dosłownie o wszystkim zapomniałam. W moim świecie byłam tylko ja i Nathan.
Z głośników płynęła akurat wolna piosenka, więc wepchaliśmy się na środek parkietu i zaczęliśmy kręcić się w rytm muzyki. Chciałam żeby było tak zawsze. Na zawsze tylko my. Lecz nie wiedziałam że właśnie w tym momencie zadaje komuś ból. Tym kimś był Harry.
* Z perspektywy Harrego*
Zobaczyłem ją w tłumie ludzi i kiedy zdecydowałem się do niej podejść, ujrzałem w jej ramionach Nathana Sykesa. Nie to nie może być prawda... Właśnie wtedy kiedy zadurzyłem się w tej pieknej dziewczynie, okazuje się że jak zwykle ktoś mi ją odbiera i ta osobą musi być właśnie ON. Nagle w pewnej chwili wspomnienia powróciły...
To było dwa lata temu, kiedy dopiero zaczynałem karierę w zespole. Może być to dla Was dziwne, ale rzez pewien czas przyjaźniłem się z Nathanem.Zwierzaliśmy  się sobie ze wszystkiego, tak myślałem. Pewnego wieczoru, gdy byliśmy razem w klubie wpadła mi w oko pewna dziewczyna. Była cudowna, te jej blond loki i długie nogi. Wpatrywała się we mnie przez chwilę, po chwili posłała przepiękny uśmiech. Po prostu z wrażenia ugięły się  podemną nogi.Podeszła do naszego stolika z cwaniackim uśmieszkiem i właśnie wtedy dostałem orgazmu od samego dźwięku jej głosu.
- Cześć chłopaki. -odparła
- Hej piękna- starałem się panować nad głosem, żeby nie wydał się dziwny.Nathan tak zwanie otaksował ją wzrokiem od góry do dołu i wymruczał.
- Co jest kotek, zgubiłaś drogę, może Ci pomóc? - zagadnął do niej, już po głosie mojego kumpla można było się domyśleć że jest nieźle wstawiony.
- Nie dzięki przystojniaczku, ale właśnie wpadł mi w oko twój kolega. - odpowiedziała na pytanie Natha. Widać że jego mina zrzędła i wysyczał pełen złości
- Wolisz tego gnojka ode mnie! - krzyknął tak głośno że większość głów zwróciła się właśnie na nas - Kochanie on nie może dać ci tego, co ja. Nie spodziewaj się dużo po tym chłopczyku- Oniemiałem z wrażenia. Czy właśnie mój najlepszy kumpel mną pomiata na oczach wszystkich ludzi? - zadałem sobie pytanie. Postanowiłem zareagować, bo ludzie zaczęli gromadzić się przy naszych stolikach i gdzieś zobaczyłem gościa z aparatem.
- Nathan, spokojnie jesteś pijany. Chodź zaprowadzę cię do domu - odparłem.
- Nigdzie z tobą nie idę Harry, przecież przy twoich zdolnościach możesz mnie po drodze zgwałcić. Taki pedałek jak ty...Dalszej części już nie słyszałem, nie chciałem słyszeć i pełen złości uderzyłem z całej siły Nathana w twarz z pięści. Widziałem zdziwienie w jego oczach, lecz po chwili oddał cios i tak zaczęła się bójka. Przez mgłę widziałem blask fleszy i zdumienie zgromadzonych. Po chwili podbiegli do nas ochroniarze i rozdzielili. Zabrali mnie na posterunek, a Nathana na izbę wytrzeźwień. Kiedy zadawali mi pytania związane z bójką czułem się nieswojo. Wypuścili mnie po godzinie. Wyjąłem telefon z kieszeni i zadzwoniłem do Louisa. Tylko on mógł mi wtedy pomóc. Kiedy przyjechał i opowiedziałem mu o całym zdarzeniu był bardzo zdziwiony.Pocieszał mnie i wtedy kiedy przeżywałem najgorsze zastępował przyjaciela.Od tego zdarzenia nie odezwałem się do Nathana ani słowem. I teraz, kiedy zobaczyłem go z Zoey coś we mnie pękło. Miałem ochotę podejść tam do niego i przywalić mu na oczach wszystkich, nie obchodziło mnie nic.Ale pomyślałem o NIEJ i pstanowiłem nie robić zamieszania, pewnie tylko by się przestraszyła i stanęła po jego stronie. Nie miałem pojęcia co zrobić. Piosenka na sali się skończyła i zobaczyłem jak Nathan i Zoey rozsiadają się na miejscach dla VIP obok nas.Dlaczego akurat obok mnie, nie chcę patrzeć na nich całujących się i trzymających za ręce.Spojrzałem lekko w bok i zobaczyłem jak dziewczyna zostaje sama przy stoliku. To własnie była dla mnie szansa, tylko musiałem ją dobrze wykorzystać.Z wielkich uśmiechem na ustach podeszłem do stolika Zoey.

sobota, 17 listopada 2012


Rozdział 1
Następnym miejscem jest nasza ławeczka w parku, idź tam a znajdziesz następną
wiadomość”. Czym prędzej wyszłam z domu i pobiegłam do centrum Londynu, w poszukiwaniu następnej wiadomości.


Biegłam, podekscytowana ile sił w nogach potrącając ludzi, którzy spoglądali na mnie ze złością w oczach, a nie kiedy natknęłam się na niemiłe słowa z ich ust. No nic, więc przez ten mój pośpiech i głupotę wpadłam na jakiegoś chłopaka, wytrącając mu kawę z rąk.
- Patrz co zrobiłaś! - krzyknął nieznajomy. Chwilę mu się przyjrzałam i stwierdziłam że skądś kojarzę tą słodką buźkę. Ahh, no tak to ten z tego zespołu... Eh, nie mogę sobie przypomnieć jak się on nazywał... zdaję się że One Direction.
- Sorry, naprawdę nie chciałam, zaraz Ci oddam kasę za kawę – mówiąc to wyciągnęłam z kieszeni szortów portfel – 10 dolców wystarczy?- spytałam z wahaniem.
- Nie, no bez przesady, nie musisz mi płacić – odpowiedział zmieszany – naprawdę, nic się nie stało.
- Ale na pewno? Przepraszam, straszna ze mnie gapa, po prostu strasznie się śpieszę.
- Naprawdę, nic nie szkodzi, a tak przy okazji jestem Harry, a ty?
- Zoey, miło mi Cie poznać, w końcu codziennie nie spotyka się takiej wielkiej gwiazdy na chodniku – zaśmiałam się
- Heh, z tą wielką gwiazdą to lekka przesada, ale no cóż takie życie, a tak poza tym to mnie akurat można spotkać tu wprawdzie codziennie. - odpowiedział Harry.
- Cenna wiadomość- roześmialiśmy się oboje – przepraszam jeszcze raz, muszę już pędzić- poinformowałam lokowatego.
- Ok, nie będę Cię zatrzymywał, do zobaczenia mam nadzieję że się jeszcze kiedyś spotkamy.
- Możliwe... Pa – odkrzyknęłam na koniec i pognałam dalej.
Wow to było przedziwne , kurcze że akurat musiałam wpaść na niego, wielkiego wroga mojego przyjaciela. A no tak, zapomniałam pewnie Wam wspomnieć że Nathan jest członkiem zespołu
The Wanted”. No ale jak to powiedział Harry „ takie życie” Kiedy dobiegłam do parku, już z daleka ujrzałam naszą ławkę , zawsze na niej z Nathanem siedzimy nom i wprawdzie koło niej się poznaliśmy. Na ławce przyklejona była następna karteczka „Uff, pewnie jak to czytasz to znaczy że ją znalazłaś, już się bałem że ktoś ją zwinie, podoba Ci się moja zabawa? Jeśli tak to idź za strzałkami, pierwsza jest na drzewie, gdzie wyryte są nasze imiona. Powodzenia.
Ps. Już całkiem nie daleko. Nath”
W duchu cichutko się zaśmiałam, cały Nathan, co on znowu wymyślił, ale strasznie jestem ciekawa co to jest, więc nie pozostaje mi nic innego jak iść za tymi wskazówkami.
* Po pewnym czasie w domu Harrego
Wow, zastanawia mnie ten wypadek, ta dziewczyna, to wszystko. To musiało coś znaczyć. Zoey jest taka piękna, ale zapewne uważa mnie za zadufanego w sobie dupka. Mam nadzieję że jeszcze ją spotkam. Nagle usłyszałem szuranie na korytarzu i ktoś wtargnął do mojego pokoju bez pukania.
- Lou, mówiłem Ci żebyś nauczył się w końcu pukać !– lekko uniosłem głos, na szczęście on się tym zbytnio nie przejął. Wyszedł z mojego pokoju po czym rozległo się głośnie pukanie.
- Proszę -powiedziałem – sorry Lou że tak na ciebie naskoczyłem
- Spoko Hazz , ale widzę że Cię coś gryzie, co jest? - spytał z troską
- No bo wiesz... - zacząłem
- No nie Harry Styles się jąka, to znaczy tylko jedno... moje małe Hazziątko się zakochało – powiedział dumnie
- Co?! Wcale nie – zaprotestowałem
- Wcale tak, ale wiesz co foch normalnie, ja tu się tak o ciebie troszczę a ty mnie zdradzasz, nie pomyślałeś o moich uczuciach a co z Larrym Forever ?– powiedział płaczliwym tonem.Po chwili oboje pokładaliśmy się ze śmiechu. Po krótce opowiedziałem Lou co i jak.
- Ok, wiedzę że sprawa jest poważna, ale niestety na razie nie da się nic z tym zrobić. Nie znasz jej nazwiska, nie wiesz gdzie mieszka, w Londynie jest dużo dziewczyn o imieniu Zoey. - powiedział Lou z nutką smutku- przykro mi kochany.
- Trudno, masz rację, ale jutro przejdę się jeszcze raz do Starbuksa po kawę, może tam ją spotkam – powiedziałem z uśmiechem – przynajmniej mam taką nadzieję.
* Zoey
Wreście dotarłam jak się zdaję do ostatniej wskazówki.Zerwałam karteczkę z drzewa i przeczytałam: „Odwróć się”. Gdy to wykonałam zobaczyłam Nathana z bukietem czerwonych róż w ręku.
- A to dla solenizantki – uśmiechnął się wręczając mi kwiaty
- Dzięki słońce, wiesz że nie musiałeś – powiedziałam lekko muskając jego policzek.
- Wiem, ale chciałem. Mam coś jeszcze dla ciebie – mówiąc to wyciągnął zza siebie mały pakunek, zawinięty w fiołkową folię na prezenty.
- Nath, normalnie Cię wielbię – krzyknęłam po odpakowaniu prezentu. Była to krótka beżowa sukienka.
- Cieszę się, że ci się podoba, a teraz rusz tą swoją zgrabną pupcię i chodź- zapowiedział mi
- Ale gdzie? - zdziwiłam się
- Jak to gdzie, na imprezę, kochanie zabiorę Cię do najlepszego klubu w mieście. Ale najpierw musimy zajrzeć do ciebie – powiedział Nathan
- Ok, przecież muszę się przebrać – przyznałam mu rację
- Dobra, nie gadaj już tyle, tylko chodź – wypowiadając te słowa wziął mnie pod ramię i ruszyliśmy.

No i co myślicie o tym rozdziale? /Hazzoholiczka <3

czwartek, 8 listopada 2012

Bohaterowie

Zoey Richarts (Cherry) - 16 letnia , pełna życia dziewczyna. Urodziła się w Polsce, lecz po śmierci matki w wieku 10 lat przeprowadziła się razem z ojcem do Londynu. Kocha śpiewać i grać na gitarze, jest bardzo romantyczną dziewczyną, od 2 lat przyjaźni się z całym zespołem The Wanted, lecz największa więź łączy ją z Nathanem. Jej najlepszą przyjaciółką jest Caroline.


Caroline Forbes (Blondi) - 17 letnia, szalona dziewczyna. Urodziła się i mieszka w Londynie,kocha dobrą zabawę, w przyszłości chce zostać aktorką. Ma starszego brata Paula, który poświęca jej dużo czasu.Jej najlepszą przyjaciółką jest Zoey.
 Paul Forbes - ma 18 lat. Jest prawnym opiekunem Caroline, rodzice oddali ich do domu dziecka gdy miał 15 lat. Uwielbia imprezy, jest przystojny co przyciąga większość dziewczyn.
Zespół The Wanted- są to utalentowani chłopcy. Rozpoznawalni są na całym świecie, dzięki ich urokowi posiadają wiele fanek.
Zespół One Direction - składa się z pięciu członków.Tych przystojnych chłopaków wielbią miliony nastolatek. Najmłodszy z nich, Harry, podbije serce głównej bohaterki.

Prolog -"Ciekawa zabawa"


PROLOG
Obudziłam się z dużym kacem, czułam że głowa zaraz mi pęknie. Pewnie zastanawiacie się czemu wczorajszej nocy tak zaszalałam. Ok, zacznę więc od wczorajszego ranka.
Słoneczne promyki wlały się do mojego pokoju, przy czym tak cholernie brutalnie mnie obudziły. Przetarłam oczy i spojrzałam na wyświetlacz mojej komórki, informujący mnie o 2 nieodebranych połączeniach i 20 wiadomościach. Trochę się zdziwiłam że o tak wczesnej porze, zastaje tak dużo esemesów, ale zaraz... No tak dzisiaj 10 lipiec, moje 16 urodziny, więc nawet nie zerkając w wiadomości można było się domyślić że były to życzenia. Nie miałam dzisiaj na nic ochoty,najlepiej przespałabym cały dzień – taka myśl chodziła mi po głowie, lecz szybko ją rozwiałam i postanowiłam że dzisiaj się nieźle zabawie, przecież szesnaste urodziny ma się tylko raz w życiu. Kierując się tą myślą poszłam do łazienki lekko się odświeżyć. Chwyciłam ciuchy, które przygotowałam sobie wieczorem. Wychodząc z niej natknęłam się na mały liścik na ścianie. „Dzień dobry słoneczko, dzisiaj twoje urodziny więc postanowiłem się trochę zabawić. Ten liścik jest pierwszy, musisz iść za strzałkami które doprowadzą Cię do celu. Penie zastanawiasz się gdzie... ale pozostanie to niespodzianką. Kocham Cię mocno, no i wszystkiego najlepszego. Twój Nathan.”- tak brzmiała treść liściku od mojego kochanego przyjaciela. Nie pozostało mi nic innego jak iść za wskazówkami. Następny list znalazłam na lodówce „ Otwórz mnie a znajdziesz przepyszne śniadanko” Cicho się zaśmiałam, no tak to było podobne do mojego serdecznego przyjaciela. Postanowiłam posłuchać tej obiecującej rady i sięgnęłam za klamkę z zamiarem pożywienia się. Znalazłam tam ciekawie ozdobione kanapki, oraz szklankę soku. Zjadłam wszystko ze smakiem, a pod spodem talerza wychwyciłam mały skrawek papieru przyklejony taśmą. Rozwinęłam go i z uwagą przeczytałam treść „ Wiedziałem kochanie że jesteś spostrzegawcza i znajdziesz tą malutką karteczkę, przepraszam za tak mało wykwintny posiłek ale wiesz że marny ze mnie kucharz. Spójrz za siebie, widzisz tą czerwonką strzałkę, idź w tamtym kierunku. :D „
Posłuchałam się i wyruszyłam w danym kierunku. Kiedy doszłam do drzwi wejściowych, ujrzałam następną  karteczkę „ Następnym miejscem jest nasza ławeczka w parku, idź tam a znajdziesz następną wiadomość „ Czym prędzej wyszłam z domu i pobiegłam do centrum Londynu, w poszukiwaniu następnej wiadomości.

        Jak wam się podoba fabuła? Jeśli będzie 6 komentarzy dodam rozdział pierwszy.
                                                                                                         /Hazzoholiczka <3